• Wpisów:95
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:164 dni temu
  • Licznik odwiedzin:6 553 / 1486 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nigdy bym nie pomyślała, że to się stanie. Nigdy.
Życie to kurwa.
Nie umiem się pozbierać. Nie umiem normalnie funkcjonować.
Nie chce mi się płakać, chce mi się wyć. Okropnie wyć.
Jak byłam młodsza myślałam, że ze stratą ludzi można się pogodzić. Wyciągnąć wnioski i mieć dystans na przyszłość.
Niespodzianka, jednak jest to w moim przypadku niemożliwe.
Jestem słaba, cholernie słaba.
Są dni kiedy kocham życie, naprawdę. Cieszę się z każdej minuty, każdego uśmiechu. Ale są jeszcze te kurwa jebane momenty gdzie nie radzę sobie, by wstać z tego jebanego łóżka i ruszyć dalej.
Wiem, że osiągnęłam dużo, tylko ja wiem ile przeszłam. Wiem ile jestem warta, ale mimo to, czuje, że upadam.
Wszystko się pierdoli. Świat. Ludzie. Przeszłość. Przyszłość.
Kurwa
 

 
Powracam ze świadomością, że nikt tu nie zajrzy. Jestem tu anonimowa, nikt się nigdy nie dowie kim jestem, co czuje. Nie było mnie tu 303 dni... prawie rok. Tyle się zmieniło...
Na obecną chwile a jest 19 czerwca, godzina 22:26 czuje się dziwnie? Tak to chyba odpowiednie słowo.
Nie czuje się źle, ale dobrze wygląda zupełnie inaczej.
Mam rozpierdol w głowie... Chaos, burdel, pustka... nie wiem jak to zdefiniować.
W tym momencie jest mi smutno. Czuje się niewyobrażalnie samotnie, mimo że samotna nie jestem. Paradoks.
Mam przyjaciół, wiem, że jest ktoś komu na mnie zależy i tu jest właśnie ten problem. Że komuś na mnie zależy. A ja się boję zaufać, popaść w kolejne gówno. Skoro ranie siebie, zranie też innych. A to złe, bardzo złe. Mój poprzedni związek... co tu dużo mówić, zniszczył mnie psychicznie a jednocześnie wzmocnił. Wszyscy moi znajomi, myślą, że czuję się dobrze. Że jestem okazem do naśladowania. Wiecznie uśmiechnięta, pomocna, optymistka. Jedyną dobrą rzeczą, która mi po nim pozostała to umiejętność udawania, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Chłopak, którego poznałam, to bardzo dobry człowiek. Naprawdę. Ale hm, nie pasujemy do siebie? Nie wypełniamy? Mimo, że byliśmy ze sobą bardzo krótki okres czasu, czułam, że się nie dogadujemy. Nie było tak jakbym tego oczekiwała. Nie dawał mi wystarczająco dużo czułości i bezpieczeństwa. Ale mimo tego strasznie go polubiłam i w pewnym sensie, zaczęło mi na nim zależeć. Nie zakochałam się ani nic w tym rodzaju. Mimo tego, że czuje, że się nie docieramy, wiem, że rozumie i przede wszystkim dostrzega rzeczy, których inni po prostu nie widzą. Ciągnie mnie do niego ale nie w sposób fizyczny. Chciałabym żeby był, żeby mnie wspierał, dodawał otuchy, po prostu był. Ale on chce związku. A ja nie jestem na to gotowa. Nie teraz...
W prawdzie gdy dowiedział się a raczej domyślił o tym, że znów się okaleczam, zmienił zdanie, że jednak będziemy mieli kontakt. Twierdzi, że wie przez co przeszłam/przechodze. Wątpie, ale może się myle. Sęk w tym, że ja nie chcę żadnego kontaktu z litości. Mimo jego zaprzeczeń, że zmienia decyzje bo mnie rozumie... nie wierzę, przeciez gołym okiem widać, że mówi tak dlatego bo tak wypada. Czyż nie?
Poza tym, nie oszukujmy się, moja droga. Od waszej rozmowy nie napisał ani razu z zapytaniem jak się czujesz. Więc przepraszam, na co czekasz, księżniczko? Nie jesteś jedyna na świecie. Miałaś wybór, być z nim, mieć kontakt, albo zostawić wszystko w pizdu i dalej być sama.
Dlaczego wybrałam drugą opcje? Generalnie to można uznać, że jestem zdrowo popieprzona. Bo tu mówię, że nie chce z nim być a za chwilę marudze, że nic do mnie nie pisze.
Wybrałam drugą opcję, ponieważ boję się powrotu do syfu, boje się zaangażowania, boje się powiedzieć kolejmy raz "dajmy sobie jeszcze czas". Bałam się jego reakcji, dlatego nie za wiele powiedziałam. Z moich ust padło pare rzeczy z serca ale większość z rozumu i zdrowego rozsądku.
Wiem, że znajdzie kogoś innego, już niebawem. Jest bardzo pewny siebie, niedługo o mnie zapomni. Nie jest, aż tak pamiętliwy. Trochę szkoda, że się nie dogadamy. Że więcej się nie spotkamy, nie zapalimy i nie porozmawiamy.
Musze jednak pamiętać, że to był MÓJ wybór i był on właściwy.
Nie pasowaliśmy do siebie jako para.
Mam nadzieję, że ułoży mu się w życiu. Że wyprostuje mu się w domu, finansowo i uczuciowo, bo wydaje mi się, że brak mu rodzinnego ciepła i miłości. Mam nadzieję, że dobrze skończy szkołę, nie wpieprzy się w żadne gówno po drodze, odejdzie na zawsze od "tych" ludzi. Znajdzie dobrą prace i odpowiednią kobietę. To dobry człowiek, który zasługuje na szczęście, jak każdy.

*tekst pisany przy przepięknym kawałku*
 

 
Jej, tyle czasu mnie tu nie było. Tyle się pozmieniało.
`Czym jest przyjaźń? Niech się zastanowię,
Przemyślę, rozważę, w tych wersach opowiem.
Myślę, że przyjaciel to taka osoba,
Która gdy jest ci źle, otuchy ci doda.
Gdy jesteś na dnie, poda ci pomocną dłoń,
Wesprze, pomoże jeśli tylko może,
że możesz powiedzieć mu na prawdę wszystko,
W trudnych sytuacjach jest zawsze blisko.
Gdy jest źle - Możesz po prostu zadzwonić,
Powiedzieć co, tak na prawdę boli.
Niekoniecznie musi dawać jakieś dobre rady,
Wystarczy, że posłucha, tego właśnie szukasz.
Wsparcia, otuchy, po prostu zrozumienia.
Kogoś kto rozumie i na prawdę docenia.
Przy kim będziesz po prostu sobą,
Bez żadnej maski, za żadną zasłoną.
Umiesz liczyć? Licz na siebie!
Innych twoje szczęście jebie!
Ty o suchym ryju, suchym chlebie,
A przyjaciel w ryj się śmieje!`

 

 
Mam dość.
Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń. Nigdy nie było. Wszystko to tylko cholerne złudzenie. Wszystko się w końcu rozpadnie. Ktoś kopnie Cię w dupę, jak najgorszego wroga. Zostaniesz pominięty, odrzucony, zapomniany.
Do dupy to wszystko.
 

 
Marzenia i nadzieja są dla frajerów.
Ufasz komuś? Nie bądź głupi.
Prędzej czy później i tak Cię wydupi.
Nie ma sensu komuś ufać, wspierać czy pomagać.
Bo prędzej czy później powie "Naiwna z Ciebie szmata".
Nie rozumiem o co chodzi, po co wszystkie kłamstwa.
Po co te zagadki.
Lepiej by było gdybyśmy wszyscy byli martwi.
 

 
Ile razy kłamałeś patrząc mi w oczy?
Ile razy nie dotrzymywałeś słowa?
Ile razy miałeś myśli samobójcze?
Ile razy miałeś ochotę pozabijać wszystkich?
Ile razy mówiłeś do odbicia w lustrze, że go nienawidzisz?
Ile razy miałeś nadzieję, że będzie dobrze?
Ile razy mówiłeś sobie "jestem silny, dam sobie rade"
Ile razy nie dałeś sobie rady?
Ile razy nie dasz sobie jeszcze rady?
No ile?
 

 
Rozejrzyj się wokół.
Tyle osób nosi uśmiech na twarzy
a skrycie płacze i umiera.
Tyle ludzi okłamuje wszystkich za dnia a nocą...
a nocą gdy księżyc i gwiazdy rozjaśniają niebo
wylewa smutki w poduszkę.
Każdy z nas ma tajemnicę,
wielu smutek z oczu patrzy.
 

 
Mówimy do siebie, nie rozumiejąc nic.
Patrzymy na siebie, nie dostrzegając niczego.
Słuchamy się, nie słysząc nic.
Myślimy, że żyjemy a tak na prawdę tylko egzystujemy.
 

 
Chodź otacza Cię ludzi tłum,
jesteś zupełnie sam.
Chociaż krzyczeć chcesz milczysz wciąż,
uparcie tak tłumisz ból.
 

 
Boje się,
Boje się zostawać sama.
Boje się spać.
Codziennie płaczę. Ale nikt nawet nie wie. W sumie to nawet i lepiej.
Ona znowu przede mną leży.
"Nienawidzę siebie za te wszystkie przykre chwile."
 

 


znowu czuje w sobie tą nienawiść, która rośnie z minuty na minuty, z godziny na godzinę, z dnia na dzień.
Ale to nie jest taka nienawiść ogólna do świata, o co to, to nie. To coś o wiele gorszego, co twardo zasiadło w mojej psychice.
gdy patrze na swoje odbicie w lustrze, napływają mi łzy do oczu. jak mamę kocham, mam ochotę pozdejmować lustra w całym domu.
Rzygać mi się chce. I robię wszystko. Biegam po tych dermatologach, ćwiczę, wszystko. i nic.
znowu płacze
ale nikt nie wie
bo po co ktoś ma wiedzieć.
jutro będzie dobrze.



 

 
Za jaką karę, dlaczego cierpi człowiek?
Przecież nikt nie prosił się na ten świat, dlaczego powiedz.


jak, wytłumaczyć Tobie mam..
że jesteś wszystkim tym co mam.
tym co jest dobre i co złe.
uwierz tak bardzo kocham Cię ♥
 

 
Łatwo jest,
zdjąć ubrania i iść się bzykać.
Ludzie,
robią to cały czas.
Ale umiejętność
otworzenia przed kimś
swojego serca,
wpuszczenia go do swojego świata,
myśli, obaw, przyszłości, nadziei, marzeń...
dopiero sprawi,że będziesz naprawdę nagi.
 

 
Jakoś zabolało...
Chyba jestem przewrażliwiona na tym punkcie.
Zwykłe wypowiedziane słowo może trafić mnie i zranić gorzej niż nożem...
Ale nie winie nikogo za to..
 

 
Jestem zwiąrzeciem
Jestem alkoholikiem
Jestem narkomanem
Jestem schizofreniczką
a co najgorsze,
Jestem człowiekiem.

 

 
Wczoraj kazali Ci się śmiać. Dziś zmuszają do płaczu. Jutro karzą umierać. A pojutrze... pojutrze będą chcieli wskrzeszać byś powrócił do życia.. do ich życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przyjdź.
Usiądź.
Spójrz w oczy.
Powiedz, że jesteś ze mną.
Że damy radę.
I przytul mnie z całej siły.
Daj mi się wtulić w swoje ciało.
Bym chociaż przez chwilę, czuła się bezpiecznie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czasami ogarnia mnie takie uczucie, jakby coś we mnie gasło. Takie chore uczucie. Jakby coś żyło w środku mnie, budziło się raz na jakiś czas i z całej siły kazało wracać do wspomnień.
Nie chcę już pamiętać,
Nie chcę już marzyć,
Chcę uwierzyć,
Chcę być potrzebna.
 

 
Życie się sypie, kiedy ktoś kogo kochasz
Ma Cię w dupie, a ty gnijesz w lochach
Życie się sypie, kiedy ktoś kogo pragniesz
Zostawia Cię w chuj, kiedy ty jesteś na dnie
Czasem suko bądź przeklęta
Czasem żyć nie mogę bez Ciebie, pustka i myśli chore
Kochałeś kiedyś tak człowieku
Że wszystko traciło barwy z bólu, ten retusz
Kłótnie, chora miłość, bez sensu związek
Zazdrość, obawy, nerwy, nasz problem
A i tak Cię kocham i wierzę w szczęście
Nie dociera do mnie nic, to przecież bezsens
Mogę mieć wszystko, wiem, na co mnie stać
A nie umiem sobie z tym poradzić, kurwa mać.
 

 


"Mam już dosyć tej ciszy
W sumie w dupie mam czy to ktoś usłyszy
Bo każdy kogo znam gówno o mnie wie
Mam już dosyć tych rad, mam już dosyć tych ścian
W sumie już nie czuje, że rozumiesz mnie "
  • awatar Zagubiona szara mycha: Rozumiem Cie. Raz jest dobrze, wszystko zaczyna sie ukladac,a potem na nowo wszystko sie pierdoli, prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



*Nie jest źle, ale dobrze wygląda inaczej.*


'' tysiące słów, brak tchu, i to już standard
życie wbija nóż, i na chuj jakaś walka, gdy
czuje chłód, spadam w dół, gasną światła
i znów czuje strach, w sumie czuje go od dawna.''